niedziela, 20 kwietnia 2014

Wielkanoc na Mazurach

2 komentarze:

Jak już wam kiedyś pisałam, okres świąteczny nie należy do moich ulubionych. Średnio "czuję" tę radość, ale pocieszam się przypominaniem sobie tajników zabobonów, wierzeń, zwyczajów mazurskich i postanowiłam, że kilka z nich niżej wam przedstawię w ramach porównania,  a i może zaczerpnięcia? I wszystko to zrobię z opuchniętym gardłem, bolącą głową, katarem po pas i lekką gorączką. Miejcie więc nade mną litość :)

piątek, 18 kwietnia 2014

Jak szybko umyć okna przed świętami?

13 komentarzy:


Umyć, ale ściślej mówiąc doprowadzić do jako takiego ładu? Nie jestem osobą, która sprząta "z okazji". Zabieram się za to, jak jest po prostu brudno. I tak właśnie okna umyłam jakoś w marcu, wykorzystując dobrą pogodę [nie padał deszcz i nie świeciło silne słońce].  Teoretycznie było gites, ale na kilku oknach, do których mój syn ma nieograniczony dostęp, zostało kilka śladów jego palców. Za mało, żeby myć całe okno [nie chciało mi się już], za dużo, żeby powiedzieć, że okno błyszczy. I tak z pomocą przyszły mi pewne chusteczki.

czwartek, 17 kwietnia 2014

Dziecko chore na szczęście

9 komentarzy:

Jak już wam wczoraj pisałam choroba trafiła i Kosmyka. Przeziębił się. Kaszel, katar, głowa boli, gorączka. Pomijając już niemiłą przygodę w przychodni [KLIK], dziś, po kilku dawkach leków, mogę powiedzieć - jest cudownie! Pierwsza choroba od wakacji! Leży teraz taki rozmemłany, zakatarzony, śpiący i leniwy. Nic mu się nie chce, jest spokojny, jakby zaspany, trochę marudny, ale przynajmniej nie ucieka. Wreszcie!

środa, 16 kwietnia 2014

Trzeba sobie radzić

34 komentarze:

- Dzień dobry, chciałam się zapytać, czy jest szansa dostać się na popołudniowy dyżur lekarza. Mam chore dziecko, gorączkuje, kaszel silny, aż go przydusza na chwilę - tak mocny.

- Proszę pani, teoretycznie rejestrację mam zamkniętą, ale jeśli dziecko gorączkuje, proszę przyjechać i bez rejestracji wejść do gabinetu. Lekarz nie powinien odmówić.

- Dziękuję bardzo, już jadę.

wtorek, 15 kwietnia 2014

Zmęczenie to my mamy w...

13 komentarzy:
wlasnie tam

głębokim poważaniu. A przynajmniej Kosmyk, który na moją prośbę, by po czterdziestu minutach intensywnego skakania na trampolinie, wrócić do domu, spojrzał się na mnie jak na wariatkę i krzyknął:

- Goń mamo, nie bądź gapa!

I mi uciekł.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

W niedzielę palmową do Łysych

17 komentarzy:
w lysych

Podobno największym marzeniem prawdziwego Mazura było mieć wypchanego Kurpia przy kominku. Niechęć Mazurów do mieszkańców Kurpi długo się utrzymywała [być może dlatego, że ci pierwsi jako lepsi gospodarze byli łakomym kąskiem dla okolicznych rabusiów między innymi z ziemi kurpiowskiej], jednak my rodzinnie staramy się tej antypatii nie ulegać i raz na jakiś czas odwiedzić pobliskie tereny. Szczególnie w okolicach niedzieli palmowej. Mazurzy mniej ostentacyjnie przeżywali to święto [w ogóle go nie obchodzili], więc jeśli szukamy wrażeń, to jedziemy do Łysych. Tam jest taki jarmark, że sam prezydent przyjeżdża, palma wszystkim odbija, a oczy z orbit wypadają.

niedziela, 13 kwietnia 2014

Żeby nie było za cicho

16 komentarzy:

Zaskoczyła mnie świdrująca cisza. W pierwszym momencie nawet się ucieszyłam i z rozkoszą delektowałam odgłos spokojnie tykającego zegara. Tik tak. Tik tak. Tylko tyle?  Ze zdumieniem rozglądałam się po kuchni w poszukiwaniu źródła dodatkowego dźwięku. Zaczynam penetrować szafki, żeby ich zamknięcie wzbudziło we mnie uczucie tak bardzo niechcianego hałasu.

piątek, 11 kwietnia 2014

Seksi chwile rodziców część czwarta, acz krótka

15 komentarzy:

Z racji tego, że wczorajszą noc praktycznie całą spędziłam, oglądając szmirowate romantyczne komedie i dziś ledwo patrzę już na oczy, podrzucę wam jedynie fragment seksi chwil, który jednocześnie będzie swoistym ciężarkiem ściągającym mnie na ziemię. Bo romantyzm, romantyzmem, ale w prawdziwym życiu usłanie różami powoduje poraniony kolcami tyłek [sprawdzałam], miód to prędzej w małżowinie usznej, a gorące serce często wtedy, gdy kupię takie kurze lub indycze za 1,50 w mięsnym i podgotuję w garnku dla kota.

czwartek, 10 kwietnia 2014

Płaczę, gdy to robię z dzieckiem

45 komentarzy:

Kiedyś w jakimś poście napisałam mimochodem, że chciałam podrzucić synka babci, żeby spokojnie rozwiesić pranie. Nie pamiętam, kurde, który to był tekst, pamiętam za to oburzenie pewnej czytelniczki, która nie mogła pojąć, że taka czynność, jak rozwieszanie prania, wymagała zaangażowania dodatkowych osób, i pytała się mnie, czy jeśli ja nie umiem rozwiesić prania z jednym dzieckiem, to jak sobie moim zdaniem radzą inne mamy? On powinien ci pomagać, pisała, ma już dwa latka! Zupełnie nie mogłam jej przekonać, że niektórych rzeczy nie tyle nie umiem, co nie lubię robić z dzieckiem. 

środa, 9 kwietnia 2014

Must have leśnego dziecka: przegląd zabawek na podwórko

26 komentarzy:
lesnego dziecka

A jakoś tak mnie tchnęło ostatnio, żeby zrobić przegląd zabawek dla dzieci, które większość czasu spędzają na podwórku. Nie muszę wam mówić, że Kosmyk do takich właśnie dzieci należy, prawda? No właśnie. Jak już zaczęłam przeglądać i zanotowałam sobie 10 zabawkę "must have", postanowiłam zebrać to wszystko w kupę i pokazać wam hity na wiosenną i letnią zabawę na dworze. Jest z czego wybierać!